| Maj: Podsumowanie |
Kolejne trzy egzaminy maturalne to kolejne trzy dni mające wpływ na moje dalsze życie. W przeciwieństwie do części pisemnych (polski, matematyka, angielski) tu każdy egzamin dostarczał mi innych emocji. Właściwie śmiało mógłbym powiedzieć, że były to różne "odcienie" zdenerwowania.Informatyka: Jak sama nazwa wskazuje, przedmiot dodatkowy traktowałem jak dodatek ;) Informatyka ulokowana była w czasie między pisemnymi, a ustnymi. Stanowiła swego rodzaju środek ciężkości. Jeszcze przed przystąpieniem do pracy traktowałem to jak test, szedłem tam tylko po to żeby sprawdzić siebie. No i sprawdziłem ... z przykrością muszę stwierdzić, że poległem na całej linii. Nie wróżę rewelacji, właściwie nic z tego przedmiotu nie wróżę. Sam nie mam zielonego pojęcia, jak to się mogło stać. Szczerze mówiąc, przez kilka dni po tym feralnym teście chodziłem poważnie załamany. Nie obeszło się bez myśli, że jestem beznadziejny i do niczego się nie nadaję. Mimo wszystko w głębi serca liczyłem na jakiś pozytywny akcent w tym dniu. Bałem się, że moje samopoczucie może mieć wpływ na dalsze losy całej matury. J. polski - ustny: Tej części obawiałem się już na początku roku szkolnego. Wiedziałem, że będzie to najcięższy z egzaminów. Mimo konkretnego tematu i sporej ilości czasu na przygotowanie, polski ustny wręcz mnie sparaliżował. Czas między pobudką, a wejściem na salę to istny dramat! Nie byłem w stanie nic zjeść, nie byłem w stanie rozmawiać, a co najgorsze nie potrafiłem się skupić. Chyba pierwszy raz w życiu poznałem, co to prawdziwy stres. Jak zwykłem ostatnimi dniami mawiać: Ja wolę pracować w stresie. Otóż to! Po wejściu na salę cała sytuacja diametralnie się zmieniła. W prawdzie pod koniec prezentacji opuściłem spory fragment tekstu, ale już z pytaniami komisji poradziłem sobie wręcz wspaniale. Całe staranie zaowocowało wynikiem 16/20 pkt, co stanowi 80% zaliczenia! Przyznaję, że nie dopuszczałem do siebie myśli o niezaliczeniu tej części. Liczyłem jednak na wynik w granicach 8 do 12 punktów, tak więc komisja sprawiła mi miłą niespodziankę, która na pewno z impetem popchnęła mnie do dalszego działania. J. angielski - ustny Co się tyczy tej części, byłem spokojny tak przed jak i w trakcie zdawania. Wydawałoby się, że nic nie może wyprowadzić mnie z transu. Uzyskiwanie/udzielanie informacji polegało na rozmowie o ulubionym nauczycielu. Relacjonowanie wydarzeń dotyczyło wybranego kataklizmu który nawiedził mój region (więc temat na TOPie ;p). Jako, że pierwsze co wpadło mi do głowy to earthquake nawiedziłem tym nie miłym wydarzeniem Polskę ;) Negocjować natomiast musiałem o przejściu na jakąś dietę, chociaż ta pani jej nie potrzebowała. Obrazek również nie przedstawiał nic trudnego: trzy-samochodowy wycinek korka drogowego, gdzie jeden zirytowany pan gdyby mógł zabiłby blond piękność z pierwszego planu :P W przeciwieństwie do dwóch poprzednich sprawdzianów, tutaj byłem i pracowałem pewien, jednak po wyjściu z sali byłem przekonany, że grozi mi niezaliczenie. Komisja znów postanowiła zrobić mi na złość dając skromne 18/20 pkt(90%) co stanowiło rekordowy wynik, przynajmniej w mojej grupie zdających. Jak widać na postawie wpisów z tego miesiąca, wszystko jest na jak najlepszej drodze do otrzymania świadectwa dojrzałości! Pod znakiem zapytania zostaje tylko pisemny polski, ale mam głęboką nadzieję, że na minimum potrzebne do zaliczenia się wypociłem ;) Tak czy tak już podjąłem decyzję, że w przyszłym roku też podejdę do matury! Wydaje mi się, że lepiej wyglądałoby, gdybym nie zdawał informatyki wcale, niż zdał ją na powiedzmy 15%. Tak więc mam teraz rok czasu na podszkolenie się, żeby w maju 2011 znacząco podnieść wynik tego egzaminu. Prognoza/Podsumowanie: j. polski pisemny: 30%+ ?? ;> matematyka: 40-45% j. ang pisemny: 70%+ informatyka: nie mam zielonego pojęcia - bardzo słabo j. polski ustny: 16/20 pkt - 80% j. ang ustny: 18/20 pkt - 90% Matura to jednak nie koniec moich zmagań z technikum. Mnie, moich kolegów i koleżankę czeka jeszcze egzamin zawodowy potwierdzający kwalifikacje. Z tego co wstępnie wiadomo, odbędzie się on pod koniec czerwca. Niby czasu sporo, ale już dziś trzeba wziąć się ostro do roboty, bo 75% z części praktycznej samo się nie zrobi. Można powiedzieć, że ruszyło się też w interesie. Mam już jedno pewne zlecenie stworzenia strony WWW, a otrzymanie kolejnego to pewnie tylko kwestia czasu. Pieniążki zawsze się przydadzą, a będzie też okazja, żeby podszlifować swoje umiejętności i zareklamować się :) Dla odmiany w tym wpisie pominę informacje o planowanych zmianach na stronie :P Pozdrawiam serdecznie! |
Napisane przez: KMLL 25.05.2010 02:36:17 |
Ładuję...

Kolejne trzy egzaminy maturalne to kolejne trzy dni mające wpływ na moje dalsze życie. W przeciwieństwie do części pisemnych (polski, matematyka, angielski) tu każdy egzamin dostarczał mi innych emocji. Właściwie śmiało mógłbym powiedzieć, że były to różne "odcienie" zdenerwowania.