| Matura vs Praca | |||||||||||||||
Zacznę może od rzeczy przyjemniejszej ;) 30 czerwca to jeden z niewielu dni, kiedy mimo wolnego, można było spotkać w szkołach multum niedawnych jeszcze uczniów. Rzecz jasna wszystko za sprawą ogłoszenia wyników matury. Nie ma się co dziwić, że osobiście uważam owy dzień za jeden z lepszych w czasie całego dotychczasowego życia. Jako dojrzały już mężczyzna, przedstawiam zestawienie otrzymanych wyników, z wynikami, na które liczyłem w jednym z wcześniejszych postów:
Oczywiście tabela przedstawia wyniki części pisemnych, w roli przypomnienia dodam, że z części ustnej otrzymałem kolejno 80% i 90% z j. polskiego i j.angielskiego. Zgodnie z oczekiwaniami najgorzej wypadła informatyka. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, zwłaszcza że ścierałem je już przy okazji wpisu podsumowującego maturę. J. angielski nie jest dla mnie zaskoczeniem, w końcu przewidywałem wynik w granicach 70-80%. Mile zaskoczony jestem natomiast językiem polskim i matematyką. Wcześniej martwiłem się, czy aby na pewno uda mi się osiągnąć minimum 30% z języka ojczystego :p Matematyka co prawda nie dużo odchodzi ponad prognozę, ale też jest miłym elementem na tym świecącym papierku ;) Na tym mogę aktualnie zakończyć serię wpisów dotyczących mojej edukacji. Do końca sierpnia nic w tej sprawie się nie zmieni. Mam jednak nadzieję, że kolejne wpisy będą mogły pojawiać się równie często, co będzie znakiem, że się nie potrafię nudzić. Szczęście nigdy nie może trwać długo! Jako szanujący się wykształcony bezrobotny rozpocząłem tzw. aktywne poszukiwanie pracy. Z pomocą przychodzi mi jakże wspaniałomyślny Powiatowy Urząd Pracy...jeszcze zanim zdążyłem dobrze rozejrzeć się za pracą, już otrzymałem propozycję stażu. Nie ma w tym jednak nic dobrego...po wyjściu z urzędu czułem się jak bohater "Dnia świra": "Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum, potem pięć bite studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę, ja pierdolę, kurwa! Bracia poloniści, siostry polonistki, 130 było nas na pierwszym roku, myśleliśmy, że nogi boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, dżizus, kurwa, ja pierdolę! Przez pięć lat, stron tysiące, młodość w bibliotekach, potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszechporażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero. Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic? Czy czerwona, czy biała, jestem dla niej śmieciem, kurwa! Pod każdą władzą czuję się jak kundel! Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą! A przecież stanowimy sól ziemi. Tej ziemi! Mimo że nie jesteśmy prymitywną siłą, dyktaturami zawsze wstrząsają poeci! Wtedy nas potrzebują, zrozpaczone masy, które nie widzą dalej niż kawał kiełbasy! Które nie widzą dalej..." Okazuje się, że dla człowieka ze średnim wykształceniem i zdaną maturą najodpowiedniejszym miejscem odbycia stażu jest firma zajmująca się montażem okien!! Nie będę się rozpisywał na ten temat, bo mimo że minęły już 4 dni od owego feralnego dnia, nadal dopada mnie dzika furia gdy o tym pomyślę. Jedyne co mogę teraz zrobić, to przedstawić światu swoje niezadowolenie...z tego właśnie powodu powstał demotywator, który nadal leży w poczekalni i ma szansę dostać się na główną ;) Proszę o popierające mnie głosy: http://demotywatory.pl/1836380/Pierwszy-kontakt-z-urzedami ![]() | |||||||||||||||
Napisane przez: KMLL 02.07.2010 02:31:05 |
Ładuję...

Zacznę może od rzeczy przyjemniejszej ;) 30 czerwca to jeden z niewielu dni, kiedy mimo wolnego, można było spotkać w szkołach multum niedawnych jeszcze uczniów. Rzecz jasna wszystko za sprawą ogłoszenia wyników matury. Nie ma się co dziwić, że osobiście uważam owy dzień za jeden z lepszych w czasie całego dotychczasowego życia. Jako dojrzały już mężczyzna, przedstawiam zestawienie otrzymanych wyników, z wynikami, na które liczyłem w jednym z wcześniejszych postów:
