Uznanie się liczy!
ikona Wiem, że obiecywałem nie pisać przez jakiś czas o nauce (wszystko jest na dobrej drodze, bo na studia się w tym roku nie wybieram), okazuje się jednak, że wynik matury może prześladować długi czas po ogłoszeniu. Nie mówię o osobach, które nie miały tyle szczęścia co ja i podchodzić będą w sierpniu.

Sytuacja godna pytania "Are you fucking kidding me?"

W środku nocy (czyt. koło południa) dzwoni nieznajomy numer. Odbieram mając nadzieję, że ktoś postanowił odpowiedzieć na moje CV. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu przedstawia mi się baba (tak, baba - nigdy nikt jej nie trawił) ze szkoły, którą ukończyłem.

Informacja jest krótka: "Szkoła otrzymała dla pana zaproszenie do starostwa na piątek godz. 10 w sali sesyjnej."

Ciężko było dowiedzieć się czegokolwiek więcej. Ona niechętna do rozmowy, ja zaspany i zniechęcony. Mimo wszystko, skoro otrzymałem zaproszenie... Siedziałem przez ponad godzinę w jednej sali z szychami od oświaty w powiecie i ponad trzydziestoma innymi zaproszonymi absolwentami szkół średnich.
Myślałem, że to tylko stereotyp...że wśród ludzi mądrych i inteligentnych można też znaleźć normalnych...Niestety większość wyglądała jak "muły, kujony i same dziewice", a podobno jak nas widzą ...

Owa 30'stka to najlepsi maturzyści i laureaci olimpiad przedmiotowych z całego powiatu. Znalazłem się tam, ponieważ osiągnąłem najwyższy wynik z egzaminu maturalnego w szkole!

Jest to oczywiście powód do dumy (pierwszy) ... Dumni są przecież wszyscy - rodzice, rodzina, dziewczyna, znajomi i przyjaciele. Tylko ja nad tym faktem ubolewam!
Jeżeli człowiek, który jeszcze dwa tygodnie temu nie był pewien co do wyników matury...człowiek, który uzyskał wyniki co najwyżej przeciętne... To, że ja mogłem najlepiej w szkole zdać maturę, można wytłumaczyć tylko na dwa sposoby:

*Mam wielkiego farta,
*Szkoła debili.

Cieszy mnie jednak fakt, że w ostatecznym rozrachunku to ja byłem górą. Przez cztery lata nauki byłem w cieniu pseudonaukowców i dupowłazów z całej szkoły. Nie próbowałem się szczególnie wybijać, bo wiedziałem, że na maturze nie ma znaczenia czy nauczyciele bardziej mnie lubią czy nie. Wielokrotnie otrzymywałem też zalecenia nie podchodzenia do matury, głównie od nauczycielek od polskiego i biologii, ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!

W roli wyjaśnienia co robiłem na miejscu, o którym napiszę za chwilę, muszę powiedzieć o niewolniczej pracy...do czasu znalezienia pracy zatrudniłem się jako "Murzyn" w sklepie...chodzi o to, że jestem odpowiedzialny za wystawienie asortymentu, przyjmowanie towaru i pilnowanie porządku.
Kilka dni temu, koło godziny 22 zostałem poproszony przez sprzedawcę do boxu kasowego. W tym czasie zebrało się już kilka osób w kolejce...w większości ludzie młodzi, pragnący tylko kupić alkohol.

Jak to w życiu bywa, jest się docenionym gdy coś potrzeba...komputer w kasie, zamiast nabijać towar, przy podaniu jakiegokolwiek kodu kreskowego powielał ostatnio wbity towar. Reset komputera w boxie, komputera na zapleczu i kasy fiskalnej nie pomagał...Nie będę rozwodził się na temat usterki, zwłaszcza że pierwszy raz miałem kontakt ze sprzętem fiskalnym. Najważniejszy jest fakt, że wśród zdenerwowanej sprzedawczyni i długiej kolejki udało mi się w kilka minut wyeliminować przyczynę problemu.
To właśnie wtedy młody mężczyzna (wyglądający na jednego z tych, którym się w życiu udało), kiedy mógł już zostać obsłużony powiedział, że "ten młody się tu marnuje - powinien studiować informatykę".
Większość z obecnych nawet nie usłyszała tych słów, reszta nie przywiązała do nich większej wagi. Tylko ja się uśmiechnąłem i podziękowałem. Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu...nieznany mi człowiek, nie wiedzący nic o mojej edukacji, na podstawie jednej chwili trafia w samo sedno i wiąże mnie z IT. To są takie chwile, dla których chce się żyć.

Oczywiście dla nikogo poza mną nie jest to ważne. Chciałbym porównać obie sytuacje...z pierwszej dumni są wszyscy, bo przecież byłem na oficjalnym spotkaniu, przecież dostałem papierek i moje nazwisko było w lokalnej prasie...
Nikt nie widzi, albo nie chce widzieć, że to wszystko jest na pokaz...spotkamy się z 30'stką najlepszych...powiemy jak to zajebiście jest w powiecie i wszyscy będą happy. Ktoś bierze pod uwagę, że najpierw władza kazała mi montować okna, a później gratuluje mi najwyższego wyniku matury?? Przecież to jest chore! Właśnie dlatego bardziej liczy się dla mnie uznanie człowieka, którego mogę już nigdy nie spotkać...


W dziedzinie zawodowej jak na razie żadnych zmian (niestety). Kolejna porcja aplikacji do pracodawców wysłana, jednak ciężko będzie dostać coś konkretnego bez żadnego stażu pracy. Znalazłem jedną ciekawą ofertę dla "Młodszego webmastera" i mam nadzieję, że się odezwą...minimalne wymagania, które spełniam i dodatkowe atuty dają mi plusy.
Najważniejsze jednak, że owa oferta zmusiła mnie do działania. W ciągu kilku godzin musiałem stworzyć swoje portfolio, tak więc z użyciem szablonu .psd powstała wersja 0,01 (xD) strony pod adresem ekmll.com - od tak - na pokaz.

Teraz muszę się sprężyć, żeby w około 30 godzin zrobić dość funkcjonalną stronę wspominanego już tatuażysty. W sobotę wyjeżdżam na poprawkę tatuażu...do tego czasu projekt musi być gotowy:)

Mówiąc krótko: demotywator z poprzedniego wpisu, mimo długiego czasu w poczekalni, nie przebił się na główną...a szkoda.

Pozdrawiam!


Napisane przez: KMLL 15.07.2010 14:13:07
Nick: walidacja token KOD:

Treść:


Ładuję...